Żeby ją mieć trzeba dysponować kwotą prawie 300 tysięcy złotych. Gdy już zapłacimy żądaną sumę, otrzymamy ważącą ponad 2,5 tony Toyotę Land Cruiser V8.
Pod jej maską skryty 288-konny silnik benzynowy o pojemności 4,7 litra. Mimo gabarytów i olbrzymiej wagi, ten kolos osiąga setkę w niespełna 10 sekund.Dlatego żaden zdroworozsądkowy kierowca nie potrafi jej się oprzeć. Nowy LC V8 to ideał na błotniste tereny i król pustynnych szlaków. Nie ważne, że średnie zużycie paliwa wywołuje wir w baku. Tutaj chodzi o radość z jazdy. Nie ulega wątpliwości, LC V8 jest olbrzymem na czterech kołach. Jego uroda nie jest kompilacją mieszanego stylu. Raczej bardzo oryginalnego. Potężny, chromowany grill, ogromne reflektory i równie wielkie lampy tylne. To jak amerykański Hummer, ale w japońskim wydaniu. Lepiej wykończony, bardziej trwały i bardziej praktyczny. Chciałoby się jeszcze dodać ekonomiczny, ale to słowo nie przechodzi nam przez gardło, bo 4.7-litrowy silniki benzynowym pożera w jeździe miejskiej ok. 20 litrów benzyny bezołowiowej na 100 km. A więc przejechanie 500 km będzie nas kosztowało ponad trzysta złotych. Tyle, że ten samochód jest przeznaczony dla kogoś z zasobnym portfelem.
Po oswojeniu z V8 i siedząc na miejscu kierowcy można czuć się jak właściciel rancza, który przed chwilą sprawdził, czy jego kilkutysięczne stado krów na wypasie ma się dobrze. Auto możemy prowadzić w gumofilcach i rękawicach bez obawy, że niechcący złamiemy klamkę czy nie trafimy w przycisk. Tutaj wszystko jest ''big''. Radio i sterowniki klimatyzacji można przełączać, używając pięści. Największe wrażenie robią masywne klamki, które z ledwością obejmie delikatna, kobieca dłoń. To pomysł inżynierów Toyoty, którzy chcieli stworzyć praktyczny pojazd terenowy. Jeśli wnętrze trochę się pobrudzi, wystarczy szmatka, woda i bez kłopotu czyścimy. Bardziej trzeba uważać na drewniane elementy wykończenia zdobiące deskę rozdzielczą, aby ich czymś nie porysować. Z resztą, sami popatrzcie jak wygląda i czym jest Land Cruiser V8.